Przejechaliśmy Rumunię motocyklami wzdłuż i wszerz w ciągu pięciu dni. Tempo wycieczki było wysokie, a w tym krótkim czasie wydarzyło się naprawdę sporo. Na tyle, że wieczorami sami musieliśmy się przez dłuższą chwilę zastanawiać, żeby przypomnieć sobie gdzie byliśmy tego samego dnia o poranku. W związku z tym, opowieść postanowiłem podzielić na kilka krótszych części. Przy okazji bardzo dziękuję czytelnikom za pozytywne opinie dotyczące poprzedniego posta opisującego drogę z Polski do Rumunii. Postaram się by kolejne również Was nie zawiodły …

Każdy z nas słyszał kiedyś o takim kraju jak Rumunia, ale stosunkowo niewielu miało okazję zobaczyć go na własne oczy. Równie niewielu ma o tym kraju pojęcie większe niż ja jeszcze kilka dni temu. Nie powiem żebym nagle stał się znawcą, ale z całą pewnością mogę oświadczyć, że moje pojęcie o Rumunii uległo znacznemu przeobrażeniu. W zeszłą środę wiedziałem jedynie, że mogę spodziewać się tu obecności wielu cyganów i że gdzieś w rejonie zwanym Transylwanią stoi zamek, w którym kiedyś …

Wulkan El Teide ze względu na swoje centralne położenie i niebagatelny wzrost (3718 m n.p.m.), widoczny jest w zasadzie z każdego punktu na Teneryfie. Nie sposób zwiedzać wyspę, jeździć w tę i z powrotem, a następnie wylecieć do domu bez uprzedniego wejścia na szczyt, który dzień w dzień wyzywająco spogląda na biednego turystę z góry…

Jedzenie i picie to zawsze chwytliwy temat. Jedzenie jest dobre. Picie również. Ludzie mają różne podejścia do wakacji: niektórzy potrzebują odpocząć, a inni się zmęczyć, ale zdecydowaną większość łączy jedno – lubią dobrze zjeść. Również należę do grona wakacyjnych smakoszy i dziś zapragnąłem podzielić się moimi odczuciami na temat typowych, kanaryjskich potraw, które przyszło nam z Anną spożywać podczas naszego dwutygodniowego miesiąca miodowego.

Wzięło mnie dziś na wspomnienia. Niedzielne popołudnie spędzone w domu, za oknem pochmurno, wiatr, deszcz.. Najlepiej byłoby przywdziać szlafrok lub okryć się kocem i zostać przez cały dzień w łóżku. To może przypominać chyba tylko jedno miejsce na Ziemi – i nie jest to ani Wietnam, Tajlandia, Sri Lanka ani tym bardziej Indie 😉 W lipcu 2016 roku polecieliśmy do ojczyzny Harry’ego Pottera (czyt. Hary Pota) – czyli do Szkocji. Deszczową przygodę rozpoczęliśmy w Edynburgu (czyt. Edynbra – nie żartuję, …