No i zostałem sam. Kobiety poleciały do Polski, a ja wymyśliłem sobie, że zobaczę co słychać na Sri Lance. Niby dobrze samemu, bo nie trzeba się o nikogo martwić, cały bagaż mieści się w szkolnym plecaku i nawet jakby go ukradli to w sumie nic się nie stanie. Ale z drugiej strony jakoś tak smutno… Po co w zasadzie chodzić po obcym mieście i robić jakieś fajne rzeczy, skoro nie ma się z kim podzielić radości? Chyba jednak lepiej jak …

Podróż do Alappuzha minęła nam przyjemnie. Trochę wiało jak to w autobusie bez okien, ale daliśmy radę. Sprzedawcy na każdym przestanku czymś nas raczyli, więc nie szło umrzeć z głodu czy pragnienia.

Bangalore (lub Bengaluru) – tę nazwę słyszał chyba każdy, kto pracował kiedyś w IT. A osoby niezwiązane z tą dziedziną możliwe, że kiedyś miały okazję dzwonić na jedną z anglojęzycznych infolinii – z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że konsultant odbierający telefon po drugiej stronie był właśnie w Bangalore. Czy kiedyś zadaliście pytanie na ogólnoświatowym forum internetowym i dostaliście odpowiedź od ciemnoskórego mężczyzny z wąsem? – jeśli tak to macie spore szanse, że odpowiedział Wam ktoś z Bangalore.

Do Kumily zawitaliśmy w konkretnym celu – czas zrobić trekking w prawdziwej dżungli. Poznawanie kultury, jedzenia, zabytków jest dla nas oczywiście bardzo ważne, jednak absolwent biologii zawsze będzie potrzebował natury, żeby dopełnić zwiedzanie! Ponadto tak jak w Tajlandii spodziewaliśmy się zobaczyć głównie pijawki, tak tu – w Periyar National Park liczyliśmy na wiele więcej, ponieważ jest to ostoja dla 45 tygrysów i około 1000 dzikich słoni. Zobaczenie tygrysa graniczy z cudem, słonia – z ogromnym szczęściem. Niezrażeni statystykami, wciągnęliśmy nasze …

Z letargu wybudził nas głośny okrzyk „Kumily Kumily!” wydany przez kierowcę autobusu. Chłodne powietrze na zewnątrz oraz otaczająca nas ciemność, jednoznacznie wskazywały na to, że jest noc. Jak zwykle nie byliśmy na to przygotowani. Nie mieliśmy ani mapy, ani przewodnika, a już na pewno nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu. Spodziewaliśmy się nagłego ataku rykszarzy, który zgodnie z panującymi tu obyczajami następuje zaraz po opuszczeniu autobusu. A tu nic. Cisza.