Jedzenie i picie to zawsze chwytliwy temat. Jedzenie jest dobre. Picie również. Ludzie mają różne podejścia do wakacji: niektórzy potrzebują odpocząć, a inni się zmęczyć, ale zdecydowaną większość łączy jedno – lubią dobrze zjeść. Również należę do grona wakacyjnych smakoszy i dziś zapragnąłem podzielić się moimi odczuciami na temat typowych, kanaryjskich potraw, które przyszło nam z Anną spożywać podczas naszego dwutygodniowego miesiąca miodowego.

Wzięło mnie dziś na wspomnienia. Niedzielne popołudnie spędzone w domu, za oknem pochmurno, wiatr, deszcz.. Najlepiej byłoby przywdziać szlafrok lub okryć się kocem i zostać przez cały dzień w łóżku. To może przypominać chyba tylko jedno miejsce na Ziemi – i nie jest to ani Wietnam, Tajlandia, Sri Lanka ani tym bardziej Indie 😉 W lipcu 2016 roku polecieliśmy do ojczyzny Harry’ego Pottera (czyt. Hary Pota) – czyli do Szkocji. Deszczową przygodę rozpoczęliśmy w Edynburgu (czyt. Edynbra – nie żartuję, …

Może na początek kilka słów wstępu, czyli jak doszło do tego, że wspólnie z Anną stanęliśmy na szczycie góry, a następnie wzięliśmy rozbieg i skoczyliśmy w przepaść. Otóż niedawno miałem okazję uczestniczyć w ponadprzeciętnym wykładzie prowadzonym przez prof. Rafała Ohme, którego tematem przewodnim było tzw. MindSPA. Wykład poruszał wiele ciekawych zagadnień, jednak to co w szczególności przykuło moją uwagę to kwestia potrzeby robienia nowych rzeczy, która wraz z wiekiem coraz bardziej w nas zamiera. Gdy zapytamy ośmiolatka, co nowego dziś …

O 10:30 wyjechaliśmy z Udawalawe. Przez pierwszą godzinę podróży staraliśmy się znaleźć w Internetach odpowiedni hotel na dwie ostatnie noce, jednak nie było to wcale takie proste. Zbliżał się weekend i najwyraźniej turyści zaplanowali szturm na wybrzeże Sri Lanki, w związku z czym każdy hotel, którym byliśmy zainteresowani był w tym czasie niedostępny.

Kierowca odebrał nas z hotelu chwilę po 12:00. Mieliśmy nadzieję, że samochód osobowy dotrze na miejsce zdecydowanie szybciej niż autobus czy pociąg, ale tak nie było. Drogi na Sri Lance są okrutnie kręte i wąskie. Chwilę jechaliśmy po prostej, przeciskając się pomiędzy tuk-tukami i innymi samochodami, a później wjechaliśmy na górskie ścieżki, na których siła odśrodkowa wzbudzała bardziej odruch wymiotny niż zachwyt.