5:15. Zadzwonił telefon – a nie, to tylko budzik w telefonie. Oczy zamknęły się same z powrotem. Chwilę później, równocześnie z zegarkiem, zadzwonił drugi budzik. Nie było co się dłużej ociągać – oby było warto. Przetarłam oczy, wzięłam łyk wody – za oknem panowała zupełna ciemność. Dobrze, powinniśmy zdążyć. W półśnie ubraliśmy kolejne warstwy t-shirtów. Przydałaby się kurtka, ale kto by pomyślał, że warto zabrać ciepłe rzeczy akurat do Tajlandii. Na południu temperatura w nocy nie spada poniżej 25°C, za …