Street food – chyba nie ma lepszego miejsca niż Azja, żeby naprawdę zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Wyobraźcie sobie, że idziemy ulicą i prosto na naszej drodze siedzi pani, która miłym głosem woła do nas ‘mango?’. Wystarczy skinienie głowy i już soczysty słodki owoc jest dla nas obierany i krojony. Zaraz za panią z owocem stoją jeszcze ze trzy kolejne. Kawałek dalej w powietrzu roznosi się aromat smażonego ryżu z warzywami. Wok stoi na ulicy, a starszy Taj …