Kuchnia azjatycka różni się od polskiej – to chyba nikogo nie powinno dziwić. Jednak to, że w miejscach, w których jadają mieszkańcy danego kraju nie znajdziemy zbyt wielu potraw, które znamy z azjatyckich restauracji w Europie, może być już trochę zaskakujące. Oczywiście Tajlandia, Wietnam, a przede wszystkim Laos, poza lokalnymi jadłodajniami są również pełne dużych restauracji, w których można usiąść na ładnych, dużych krzesłach, złożyć zamówienie u kelnera ubranego w strój firmowy oraz zjeść naleśnika, spaghetti, kanapkę czy stek z …

Zdecydowaliśmy się nie wykupywać wycieczki. Nie mieliśmy pojęcia, jak się za to zabrać, ale ceny w hostelu nas zniechęciły (22$ za 1 dzień, bądź 38$ za dwa), poza tym chcieliśmy mieć wolną rękę. Dzień wcześniej od lokalnego sprzedawcy wyciągnęliśmy informacje skąd, za ile i o której wyrusza łódź (a dokładniej – slow boat, speed boaty były zarezerwowane wyłącznie dla zorganizowanych wycieczek). Wstaliśmy więc skoro świt – o 6:30, opłaciliśmy hotel (bardzo z resztą przyjemny – Hoa My Hotel) i zostawiliśmy …

Planowaliśmy zostać w Wietnamie 10 dni. Tymczasem ten kraj pochłonął nas na tyle, że dziś (tj. 27.03.2014) minął 20-ty dzień pobytu. Tym samym zrezygnowaliśmy ostatecznie z powrotu do Laosu i nie zobaczyliśmy krainy 4000 Wysp na Mekongu. Od poznanych w Ninh Binh Polaków dowiedzieliśmy się, że równie atrakcyjna może okazać się delta Mekongu na południu Wietnamu. Podczas pierwszego dnia w Ho Chi Ming (dawniej Sajgon) sprawdziliśmy oferty biur podróży, których nie brakuje w centrum miasta. Jednodniowa wycieczka to zwykle koszt …

W Wietnamie zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia, co więcej – z każdym dniem nasz zachwyt rósł coraz bardziej.  Drugim celem naszej podróży w północnej części kraju, zaraz po Hanoi, była zatoka w miejscowości Ha Long, z niesamowitymi formacjami skalnymi. W 2009 roku została ona wybrana do listy siedmiu nowych cudów świata natury. W związku z tym, że jest to jedno z piękniejszych miejsc na świecie, codziennie ściągają tam rzesze turystów. To, a także marcowa wietnamska pogoda, objawiająca się ciągłą mżawką, …

Była środa, 12.03.2014. Minibus z Halong Bay wysadził nas w okolicy dworca w Hanoi. Co ciekawe nie był to ten sam dworzec, na którym wysiadaliśmy za pierwszym razem. Nasza przewodniczka Linh, napisała nam na kartce wietnamską nazwę autobusu (Hoang Long) oraz kwotę jaką powinniśmy zapłacić za bilet do Ninh Binh – czyli $7 za osobę. Znaleźliśmy odpowiednie okienko i zgodnie z planem kupiliśmy bilety.